środa, 6 stycznia 2021

Trochę inna jestem

Mam wrażenie, że te święta i wolne trwały miesiąc. Ciągle jakieś jedzenie i alkohol, jak myślałam, że już brak okazji, to lądowałam przy stole wieczorem. Przytyłam 4,9kg od przed świąt, gdzie do świąt schudłam 11kg z hakiem. Słabo, ale już wzięłam się za to na szczęście. We wtorek rozpoczęłam rainbow diet. Pierwsze podejście było w poniedziałek, ale mimo, że odmówiłam maca, pizzy, makaronu, chińczyka, sushi kilka razy, to i tak w końcu wyszło tak, że zjadłam z mamą 4 kawałki sushi, po czym już stwierdziłam, że i tak dupa i zacznę od wtorku, a w poniedziałek napije się piwa i coś zjem jeszcze. Ta dieta jest na tą chwilę dla mnie idealna, bo potrzebuje konkretnie wytycznych co mogę i ile, limity kaloryczne by się nie sprawdziły. Uzależniłam się od tych drwali z żurawiną i wpadło ich kilka niestety ostatnimi czasy, a jednak senes nie załatwi sprawy, dlatego teraz trzeba się wziąć znowu za siebie mocno. 

Także u mnie
Wtorek 
1/2 jabłka 
1/2 jabłka 
ogórek zielony 

Środa
1 banan 
1 banan 
Jazda na rowerze 32min 7.68km -353kcal 
Nie lubię kukurydzy. 

Jutro dzień bez jedzenia, dobrze, że tak wypadło, bo jutro mam zajęcia na uczelni od 10 do 16, a później jeszcze powrót do domu, więc będę się mogła na czymś skupić. 
Dawno już nie byłam na takiej diecie. Normalnie jak liczę kalorię to tak średnio mi utrzymywać tak niskie bilanse, a tu nie jest to aż taki problem. 
Najgorsze jest tylko to, że mimo tej przerwy teraz w święta i po świętach, gdzie moja psychika czasem mogła odpocząć to nadal w mojej głowie nie jest dobrze, myślałam że pozytywne myślenie zostanie na chwilę dłużej jak to jest na początku, ale tu jednak czuć, że to kontynuacja, a nie początek tej chorej wędrówki. Mam tylko nadzieję, że nie skończy się to tak, że zaraz się najem czegoś, bo nie chce ciągle zawalać. Niedługo egzaminy, to nie może być wymówką. Chciałabym po tej diecie zacząć dietę ABC, ale to spore wyzwanie. Obym dzięki tej diecie zapomniała o niezdrowym smaku zakazanych rzeczy i przestawiła się na zdrowe jedzenie, bo teraz marzę nawet o zupie, których nie lubię normalnie. 

Święta to był słaby czas psychicznie tak jak Wam pisałam. Później tak różnie. Byłam na jedną noc w Zakopanem, mieliśmy fajny pokój z jacuzzi. Na koniec zrobiłam sobie zimną kąpiel na 45minut. Także takie dziwne skrajności u mnie. 

Dziękuję Wam bardzo, że jesteście tu ze mną, mimo że mnie często nie ma. Bardzo doceniam każdy komentarz, nawet jeśli nie odpiszę, bo zazwyczaj widzę je z telefonu i wtedy już nie mam jak. 

Teraz jestem często też na tumblru jeśli ktoś by chciał to zapraszam: fitnessgirlin 
Jeśli ktoś chce to może też pisać do mnie na email klllaudiaa@icloud.com, chętnie pogadam. 
Dziękuję, że jesteście. 
Odpiszę teraz na pytania w zaległych komentarzach. 
Dobranoc ;* 

💗

11 komentarzy:

  1. Chyba wszystkie przytyłyśmy po świętach ale Twoje minus 11 kg robi wrażenie, szkoda to marnować. Mam nadzieję, że szybko wrócisz do formy. Trzymaj się :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Powodzenia! Dobrze, że jesteś.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiem, że potrzebujesz takiego wewnętrznego "odcięcia", postawienia granicy między tym co było, a tym co nowe, ale pamiętaj o ryzyku. Przy głodowych bilansach można się wkręcić w koło głodówka-napad, rozwalić sobie doszczętnie metabolizm i tyć później nawet jedząc swoje zapotrzebowanie. Wiem, że to chwilowe i mam nadzieję, że przez kilka dni nie odczujesz tych negatywnych efektów. Wiem, że liczenie kcal jest uciążliwe, ale może w wolnej chwili poszukałabyś jakichś przepisów z podaną kalorycznością w necie i stworzyła "swoją" dietę, która będzie miała choć 800-1000 kcal? I tak schudniesz, a większe szanse, że wygłodzony organizm nie każe Ci się rzucić na jedzenie potrójnie. Przepraszam, powinnam Cię wspierać, a brzmię jak zrzędliwa czepialska ciotka ze swoimi złotymi radami. Ale lubię Cię, na tyle ile "znam" Cię z notek i po prostu dobrze Ci życzę. Trzymaj się! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak bardzo miło mi było przeczytać to co napisałaś, dziękuję Ci bardzo <3

      Usuń
  4. Dieta trudna bardzo, ale trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  5. Dawanie rad od tak a co gorsza otrzymywanie nieproszonych rad to istna porażka, ale ja mam tylko pyatnie. Kiedys u mnie na blogu w komentarzu albo w jakimś tu poście napisałaś, że przez to, że masz problemy z tarczycą to dietetyczka kiedyś ułożyła Ci diete, i powiedziała, że "jak Ci nie dołoży kalorii, jak nie będziesz więcej jadła to nie schudniesz" (przecież to powiązane jest z zaburzeniami hormonalnymi a one działaja inaczej), zatem myślisz, że ograniczanie w ten sposób kalorii się opłaca? Czy tak się można w naszym przypadku + ED jeszcze tylko "nie dopsuć"?

    Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może i tak.
      Jej chodziło tylko o metabolizm wtedy zapewne, nie było to z myślą o tarczycy czy ed.
      Na pewno to znowu rozreguluje mój organizm, wiem to, ale ja już chyba nie robię tego nawet dla odchudzania.

      Usuń
  6. Rainbow jest naprawdę trudna. Lepiej ją robić latem, ale i tak trzymam kciuki,oby się udało!

    OdpowiedzUsuń
  7. To jest najbardziej restrykcyjna dieta, jaką kiedykolwiek widziałam! Podziwiam za wybór właśnie takiej diety; dla mnie jeden dzień to byłoby olbrzymie wyzwanie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj Carla, miło Cię z powrotem widzieć. Uważaj na te niskie bilanse, łatwo się poddać i zacząć "binge-eating". Czasami ambicja jest naszym największym wrogiem, demonem, lucyferem który pozornie trzyma nasze wyobrażenia w ryzach, a przy najmniejszym upadku odkrywa swoje mroczne plany (poleciałam kompletnie po filozofii i metaforach, ale u know what I mean).

    OdpowiedzUsuń
  9. Carla, jesteś dzielna i silna, dasz radę.
    Obyś wytrwała w diecie: Rainbow Diet.
    Tylko po niej musisz uważać, żeby nie
    było napadu. Wszystko by poszło na marne.
    Oh, zazdroszczę pobytu w Zakopanem, i jacuzzi.

    Będzie dobrze. Zobaczysz..

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję <3

0

Witajcie,  Trochę mnie tu nie było. Chciałabym napisać, że tyle się u mnie zmieniło, ale jak się nad tym zastanowię to właściwie wszystko je...